Organizacja ślubu i wesela

Wrocław, Opole, Poznań, Zielona Góra, dolnośląskie, opolskie, wielkopolskie, lubuskie

Skontaktuj się ze mną, chętnie pomogę w Twoich przygotowaniach do ślubu

+48 500 11 00 67
pn - pt, godz. 10.00 - 18.00

Magda i Artur

Co to był za ślub! Z czystym sercem mogę powiedzieć, że takiego nie było nigdy wcześniej i nie będzie już nigdy potem!

Od czego by tu zacząć…. Chyba od początku :) A na początku była koncepcja kreatywna. Magda i Artur otrzymali od nas trzy wstępne koncepcje i od razu zdecydowali się na jedną z nich – SPACER W KOLOROWYCH CHMURACH.

Przyznam, że liczyłyśmy na taką właśnie decyzję! :) Bo spacer w kolorowych chmurach, energia, kolor, lekkie obłoczki – to byli właśnie oni!

A co zainspirowało nas do tego, aby przygotować taki właśnie projekt? Otóż na naszym pierwszym spotkaniu Magda miała na sobie duże, ale lekkie i kolorowe kolczyki. I po nitce do kłębka… :)

Niemniej ważna była osobowość naszej pary. To dojrzali i jednocześnie pełni wolności i apetytu na życie ludzie, na których weselu musiało po prostu iskrzyć i dziać się!

Aby gościom nie dłużyło się w oczekiwaniu na ceremonię, zorganizowaliśmy BEFORE PARTY, które zaczęło się już o godzinie 15tej.

W parkowej przestrzeni pojawiły się meble, dywany, poduchy, pufy i piękny stary drewniany stół uginający się od lekkich przekąsek i owoców.

W starych baliach chłodziły się napoje, a za muzykę tła odpowiadał zespół dixielandowy, który podkręcał atmosferę.

Podczas BEFORE PARTY goście mogli namalować młodej parze obraz. Przygotowałyśmy w tym celu płótno, farby, pędzle i rękawiczki, aby można było swobodnie dać upust swojej inwencji artystycznej.

SALA, w której miał odbyć się obiad została udekorowana aranżacjami roślinnymi nawiązującymi do motywu lekkich chmurek, każda w innych barwach.

Stoły nakryłyśmy bordowymi obrusami, a całości dopełniły złote podtalerze i odpowiednie dodatki.

Winietki, numery stołów i inne elementy papeterii również zawierały motyw lekkich, kolorowych chmur.

Oryginalny i eklektyczny styl sali balowej idealnie pasował do naszej koncepcji. Właściciele pałacu odważnie połączyli motywy, wzory i kolory – dla nas to była idealna rama dla zrealizowania naszej koncepcji kreatywnej!

Na każdym stoliku ustawiłyśmy małe ledowe lampki, które stworzyły intymny klimat i podkreśliły magiczny klimat przyjęcia. Ściany i okna podświetlone zostały żółto-bursztynowym światłem, które dopełniło całości.

Krzesła, które widać na zdjęciu są na wyposażeniu pałacu. Postanowiłyśmy je zostawić, bo są naprawdę wyjątkowe i były totalnie w klimacie przyjęcia. Eklektyzm górą!

MONTAŻE zaczęliśmy już na 3 dni przed weselem. W środę zamontowany został w ogrodzie namiot, który miał pełnić funkcję parkietu tanecznego.

Później należało rozprowadzić instalację elektryczną do podłączenia zespołu, oświetlenia parkietu i ogrodu oraz do ogrzewania.

Przed weselem przyjechały też meble do strefy chill out, obrusy, podtalerze, dodatki. Floryści rozpoczęli swoje prace w piątek wcześnie rano.

A w piątek po południu rozpoczęła się instalacja oświetlenia. Wieczorem, podczas próby oświetlenia ustawiliśmy kolory i natężenie światła oraz upewniliśmy się, że instalacja elektryczna udźwignie całe obciążenie.

Również w piątek przygotowałyśmy dla gości welcome boxy. Po otwarciu kartonu wylatywał z niego balonik, który do wstążki zamocowany miał bilecik powitalny. A w środku czekało na gości wiele tematycznych niespodzianek ;) – m.in. prosecco, 2KC, ibuprom, alkotest, okulary przeciwsłoneczne na before party, klapki na imprezę i trochę słodyczy :) 

Sala balowa była już na gotowo w piątek wieczorem. Zatem od rana w sobotę mogłyśmy zająć się ostatnimi przygotowaniami i dopilnować przebiegu wszystkich wydarzeń i atrakcji.

Before party rozpoczęło się o 15tej, a ceremonia zaślubin o godzinie 17tej. Zaproponowałyśmy klientom, aby ślub odbył się na zalesionym wzgórzu w parku.

Ceremonia odbywała się tam po raz pierwszy. Z góry roztaczał się piękny widok na park i staw, a ogromne głazy i drzewa, które znajdowały się na szczycie budowały kameralny i magiczny klimat.

Panna młoda prowadzona była przez tatę. Na czele orszaku ślubnego szedł najmłodszy syn, który niósł tabliczkę z napisem “tato, jeszcze możesz uciec!”. Za nim  starszy syn niósł obrączki, a córeczka puszczała bańki mydlane.

Goście zgromadzeni na wzgórzu obserwowali ten wzruszający orszak, a w tle kwartet dęty wykonywał jazzowe aranżacje znanych utworów o miłości. Na wejście wszyscy usłyszeli ALL YOU NEED IS LOVE :)

Ceremonia była krótka, ale pełna ciepła, miłości i łez wzruszenia.

Na zakończenie pojawiła się pierwsza niespodzianka: kwartet dęty zagrał odlotową aranżację PERSONAL JESUS Depeche Mode, a licznie zgromadzone grono fanów Depeszów przywitało te dźwięki z radością! W tym oczywiście pan młody, jako naczelny fan tego zespołu :)

Następnie zespół ruszył na dół, do ogrodu, grając radosną muzykę dixieland, a para młoda i wszyscy goście za nimi.

Tymczasem na dole, w ogrodzie, obsługa prosecco vana już szykowała kieliszki z musującym napojem bogów na przywitanie pary młodej i ich  gości.

Po pierwszym toaście koktajl zaczął toczyć się swoim życiem. Jedni goście odwiedzali prosecco bar i przekąszali tartinki, podczas gdy inni składali parze młodej życzenia.

Później większość gości udała się do parku, aby razem z młodą parą uczestniczyć w sesji foto w kolorowych chmurach. Dosłownie! Przygotowałyśmy cały zestaw kolorowych rac, które podawałyśmy gościom w trakcie sesji. Zrobiła się niezła zadyma!

Po zakończeniu zdjęć goście przeszli do sali, gdzie rozpoczął się uroczysty obiad. 

Podczas wcześniejszej degustacji, którą zorganizowałyśmy na miesiąc przed weselem, drogą dedukcji i testów “organoleptycznych” ustaliliśmy następujące menu:

magnolia z polędwicy wołowej na przystawkę; następnie rosół z dziczyzny z pasztecikiem, a na główne specjalność pałacu – udko z kaczki, gratena ziemniaczana i młody groszek; na zakończenie podana została brzoskwinia z sorbetem cytrynowym i musem malinowym, co było naprawdę idealnym zakończeniem obiadu, bo słodko kwaskowy deser idealnie zamknął kubki smakowe.

Muszę w tym miejscu powiedzieć kilka słów o winie, bo tego naprawdę nie sposób pominąć. 

Wino pochodziło z oferty pałacu i osoba, które je wybierała naprawdę znała się na rzeczy. Bo czerwone wino Nos Racines Merlot IGP, z czym by go nie próbować i jak by nie zestawiać, było idealną parą do każdej potrawy, ale i solo.

Na pierwszy rzut oka, a raczej smaku nie powalało wyjątkowością, ale swoje zalety rozwijało już po niedługiej chwili i stawało się jasne, że wybranie innego wina, które równie gładko dopasuje się i podkreśli wybrane menu, będzie bardzo trudne. Wino białe to Nos Racines Sauvignon Blanc IGP, które na tę porę roku, i solo też jak najbardziej, pasowało idealnie.

To wesele obfitowało w wiele wzruszających, ale i wesołych momentów. Było sporo niespodzianek, głównie muzycznych. Pan młody usłyszał m.in. świetną aranżację utworu Depeszów ENJOY THE SILENCE, a pani młoda mogła wysłuchać, jak jej świeżo poślubiony mąż śpiewa LOVE HER MADLY The Doors :)

Muszę też powiedzieć słów kilka o zespole, bo zespół to był nie byle jaki: połowa tego ośmioosobowego składu to band dixielandowy Dominika Gawrońskiego, niezwykle utalentowanego wrocławskiego trębacza, który na tę okazję dobrał pozostałych muzyków i w ten sposób powstał dedykowany na to przyjęcie skład muzyczny.

A wszyscy muzycy to osoby, które grając w najlepszym wrocławskim klubie jazzowym Vertigo, wyprzedają wszystkie bilety na pniu.

Jestem naprawdę dumna ze wszystkich osób, które współpracowały z nami przy realizacji tego kolorowego projektu. Tu nic nie było oczywiste i nic nie było z karty. Każdy element tego ślubu został skomponowany na specjalne zamówienie i powstała z tego cudowna i naprawdę niezapomniana całość.

Miłość, wolność, luz i radość! Magdo i Arturze, żyjcie razem w szczęściu 100lat!

Dziękuję Adrianowi Selidze, naszemu przezdolnemu fotografowi za uwiecznienie tych magicznych chwil! i za kilka szalonych fotek nas :)

PS 1: Acha! I chmur było więcej, bo były jeszcze lekkie obłoczki kolorowej waty cukrowej, które niestety szybko zniknęły z horyzontu (nadciągnął niż Mała Szarańcza i pożarł wszystko).

PS 2: My też byłyśmy w chmurach, bo było tak wspaniale, że ciężko było wyjść z tego niebiańskiego nastroju!

Marzysz o organizacji ślubu i wesela jak z bajki? Jesteś zbyt zajęty, aby zająć się wszystkim osobiście? Wyznajesz zasadę powierzania zadań specjalistom?  A może cenisz sobie pewność, sprawdzone w wielu realizacjach ekipy i przećwiczony wielokrotnie system organizacji?

Jeżeli tak, to ja i mój #teamcytrynowki jesteśmy do Twojej dyspozycji.

Przejdź do zakładki KONTAKT i wypełnij formularz. Odezwę się do Ciebie i ustalimy plan działań! :)

#SPELNIAMMARZENIA